Zadzwoń do nas

y ​22 203 62 28

Blog

Artykuły & Wpisy

  • Każdy z nas czasem odczuwa lęk. Niekiedy osiąga on jednak rozmiar emocjonalnej katastrofy: wpadamy w panikę. Jedyne co pojawia się w naszej głowie, to myśli: zaraz zemdleję, dostanę zawału, zwariuję. Pozostaje nam tylko dzwonić po karetkę… Na szczęście ten najgorszy scenariusz nie musi się spełnić, istnieją proste i bardzo skuteczne sposoby radzenia sobie z atakami paniki.

  • Obudziła się w środku nocy, po bardzo męczącej, krótkiej drzemce. I już wiedziała, że nigdy więcej nie chcę zobaczyć swojego szefa, współpracowników, miejsca pracy. To nie ona, to jej własne ciało zdecydowało: dość. Zajęło jej to 15 lat.

    Ewa przez piętnaście, lat była pracownikiem dużej korporacji. Swojemu miejscu pracy oddała się całkowicie. Na początku przeżywała euforię po tylu latach bezowocnego szukania dobrej pracy w końcu  się udało. Starała się, zostawała dłużej, chciała się jak najwięcej nauczyć, zasłużyć na pochwałę, być w teamie. Życie prywatne zawsze zostawiała na później, tylko te później nigdy nie miało nastąpić. Po kilku latach dostała awans, szef mianował ją kierownikiem działu. Ewa poczuła się doceniona, kilka lat nieustannej harówki się opłacało. Potem było tylko gorzej, miała coraz więcej obowiązków, jej życie zamykało się w obrębie jej własnego biurka. Jednak dopóki, szef przynajmniej pozornie doceniał jej prace, Ewa nie poddawała się i cały swój czas poświęcała korporacji. Dopiero problemy z pracownikami, sprawiły, że zaczęła się zastanawiać czemu to robi i dlaczego się tak męczy. Prawdziwy kryzys nastąpił, kiedy szef zdegradował Ewę, a jej flagowy projekt oddał jej byłej pracownicy. Czuła złość, wypalenie, cała jej praca poszła na marne. W końcu się zdecydowała i odeszła. Dopiero terapia uświadomiła jej jak dużo straciła, nigdy nie założyła rodziny nie miała dzieci, przyjaciół, zaniedbała nawet własnych rodziców. Z perspektywy czasu - na początku było fajnie, rówieśnicy, praca do nocy, integracje, przystojni koledzy, koleżanki z pracy fajne i mniej fajne. Po drodze pojawiły się bezsenne noce i napady lęku, bóle głowy i brzucha, ale Ewa nic sobie z tego nie robiła. Wrażenie robiły dodatki do wynagrodzenia, takie jak pakiet medyczny, tańsze kosmetyki, możliwość wypożyczania samochodu służbowego na weekend. Tak to robiło wrażenie. Czas leciał, zanim się obejrzała była jedna z najstarszych w biurze, kiedy to się stało? Kiedy moi znajomi zdążyli założyć rodziny, kupić mieszkanie, tak po prostu żyć?

    Czym jest korpodepresja?

    „Korpodepresja”, pracoholizm, wypalenie zawodowe to raczej rodzaj „kostiumu” społecznego dla bardziej podstawowych problemów osobowości. Możemy zaliczyć do nich obsesyjne myślenie i działanie, perfekcjonizm, uległość, a wśród nich mogą być zaszyte nadwrażliwość i skłonność do depresji. W warunkach korporacji cechy te mogą mieć podatny grunt na ujawnienie się i wzmocnienie.

    Niestety, do tej pory, większość firm w Polsce ma ciągle znamiona XVI-wiecznego folwarku. Nieporadni w relacjach, apodyktyczni lub kapryśni kierownicy to ich ,normalny” krajobraz. Natomiast, w międzynarodowych korporacjach często panują lepsze standardy i bardziej przejrzyste systemy zatrudniania, wynagradzania, awansu oraz rozliczania pracownika z wyników pracy niż w innych miejscach. A w wielu z nich szefowie uczą się innego, nowoczesnego przywództwa. Dlatego trzeba przestrzec przed uproszczeniem typu: złe korpo, wypalony korpopracownik z korpodeprsją i media, które to ujawniają. Było by lepiej, aby materiały na temat „korpodepresji” (jest to termin stworzony na użytek medialny) służyły ujawnianiu pewnych mechanizmów, które mogą mieć miejsce w środowisku korporacyjnym, jednak nie generalizowały tego w ten sposób, że korporacja jest zawsze złem, a człowiek w niej pracujący jest skazany na kłopoty ze zdrowiem.

    Jednak, pomimo, że problem pracy w korporacji jest uogólniony, to jednak często praca w takim środowisku wiąże się z czasem z problemami natury psychicznej i stąd gro pracowników korporacji w okresie kryzysu wieku średniego pakuje swoje pudełko i oświadcza mi to lotto, wybieram siebie i idę inną drogą lub mi to lotto, bo już nie mam siły, rezygnuję, czuję bezsilność i przygnębienie.

    Do takiej sytuacji dochodzi, gdy wcześniej nie zwracamy uwagi na sygnały ostrzegawcze i w związku z tym nie regenerujemy swoich zasobów intelektualnych, emocjonalnych.

    Sygnały, które wysyła nasz organizm.

    Objawów wypalenia zawodowego jest dużo i każdy w inny sposób go doświadcza. Należy obserwować, czy mamy problemy ze snem, z podwyższonym ciśnieniem, problemy gastryczne, czy męczą nas bóle głowy, czy nie za często chorujemy, odczuwamy nieustanne zmęczenie, które nie znika po przespanej nocy czy kilkudniowym urlopie. Przyjrzyjmy się sobie, czy czujemy irytację, przygnębienie, bezsilność, osamotnienie, mamy problemy z koncentracją, dlaczego nie mamy motywacji do pracy. Warto też obserwować osoby z naszego otoczenia. Jeśli spostrzeżemy, że ktoś nie wykonuje zadań, które do niedawna nie były dla niego problemem, niewłaściwe są jego relacje ze współpracownikami, przyjmuje postawę wręcz cyniczną, pogardliwą lub zupełnie obojętną, powinniśmy próbować pomóc tej osobie, a nie wykluczać z grupy, bo może są to objawy wypalenia zawodowego.

    Trzy fazy wypalenia zawodowego

    Christina Maslach, wieloletni badacz problematyki wypalenia zawodowego, wskazuje na trzy fazy tego procesu:

    1.Stadium wyczerpania emocjonalnego jest to obiektywne poczucie zmęczenia i wyczerpania własnych zasobów, poczucie zbyt dużej eksploatacji własnego organizmu i braku możliwości zregenerowania sił.

    2.Stadium depersonalizacji i cynizmu jest to zdystansowanie się w stosunku do swoich współpracowników, pacjentów, klientów, wyraźne rozluźnienie stosunków z osobami z naszej pracy.

    3.Stadium braku poczucia osobistych osiągnięć i kompetencji w związku z wykonywaną przez nas pracą. Negatywna ocena swoich kompetencji zawodowych, obniżone poczucie własnej wartości, zła ocena własnej pracy, brak kontroli nad sprawami zawodowym.

    Gdy zauważymy u siebie omówione objawy wypalenia zawodowego możemy skonsultować się ze specjalistą. Dzięki terapii dowiemy się co mówi nasz organizm, jakie są jego potrzeby, co jest głównym problemem i jak go rozwiązać, żeby nasze życie stało się o wiele bardziej komfortowe.

  • Singielstwo jest coraz bardziej widocznym zjawiskiem na świecie. Podaje  się, że w Polsce jest ok. 5 mln singli. Według danych GUS - w ciągu najbliższych kilku lat - liczba ta podniesie się do 7 mln.

    Kim jest więc singiel? Zgodnie z ogólnie przyjętą definicją to osoba żyjąca samotnie. Gdyby przyjąć założenie wielu fachowców (psychologów, psychoterapeutów), że część z singli jest zadowolonych ze swojego stanu jedynie tylko pozornie (zaprzeczenie potrzeby bliskości, wyparcie chęci bycia w związku, duże trudności z budowaniem relacji etc.) - sprawa stała by się nieco mniej przejrzysta. Przyjrzyjmy się zatem przyczynom z powodu których niektórzy z nas są singlami.

    Jako pierwszych pod lupę weźmiemy naszych panów.

    Oto kilka powodów dla których mężczyźni wybierają bycie singlem.

    - mogą uprawiać seks bez potrzeby bycia w stałym związku

    - mogą cieszyć się z bycia w parze bez potrzeby obciążającego formalizowania związku

    - unikają ryzyka związanego z potencjalnym rozwodem i konsekwencji finansowymi rozpadu związku formalnego

    - nie chcą mieć dzieci

    - nie muszą zawierać z partnerką kompromisów i zmieniać swojego trybu życia

    - czekają na wymarzoną partnerkę, która jeszcze się nie pojawiła w ich życiu

    - nie odczuwają wewnętrznej potrzeby żeby się ożenić

    - nie chcą wiązać się z kobietami matkami

    - chcą mieć własny dom, mieszkanie jeszcze przed tym, jak się ożenią

    - chcą się cieszyć z życia w pojedynkę tak długo, jak tylko będzie to możliwe.

    Dlaczego natomiast kobiety są singielkami?

    Wskazuje się, że niechęć do zamążpójścia wśród kobiet jest spowodowana, ich dużą aktywnością społeczną. Poza tym możemy zauważyć, że im kobiety są młodsze, lepiej wykształcone i im lepszą mają sytuację materialną, tym dłużej czekają z decyzją o znalezieniu stałego partnera i wolą realizować swoje ambicje zawodowe. Poza tym, małżeństwo i założenie własnej rodziny, nie należą do najważniejszych celów życiowych młodych singielek. Samodzielność finansowa daje im poczucie bezpieczeństwa, dlatego potencjalny partner nie jest przez nie postrzegany jako ten, który ma im zapewnić stabilizację życiową.

    Okazuje się też, że wiele powodów, które kiedyś definiowano jako przyczyny samotności nadal jest aktualna, chociażby wiara w romantyczną miłość, strach przed utratą wolności i niezależności, chęć rozwijania kariery zawodowej, a także wiele innych.

    Teraz rozważmy plusy i minusy bycia singlem.

    Kiedy nie wchodzimy w głębsze relacje z innymi, unikamy wprawdzie zranienia i bólu, ale również tracimy pozytywne przeżycia. Otoczenie się murem pozbawia nas pozytywnych emocji, bo, aby je w pełni przeżywać musimy być otwarci na doświadczenie, co jest niemożliwe przy odcięciu emocjonalnym i pełnej kontroli. Świadomie więc uodparniamy się także na przyjemność i radość.

    Trudno jest żyć samemu; człowiek jak każdy ssak jest zwierzęciem stadnym i samotność mu po prostu nie służy. Zwłaszcza, jeśli jego singielstwo jest tylko na pozór własnym wyborem, a tak naprawdę człowiek nie akceptuje swego stanu i nie chce żyć w pojedynkę.

    Jednak można też wskazać pozytywne aspekty. Do plusów zaliczyć należy więcej czasu na własne potrzeby oraz rozwój osobisty i zawodowy, czas na spotkania towarzyskie, lektury i utrzymywanie przyjaźni. Bycie singlem daje także możliwość większej niezależności nie tylko finansowej, ale też osobistej, nie musimy z nikim ustalać wielu decyzji, możemy zająć się tylko sobą i własnymi potrzebami i marzeniami. Lepiej poznać siebie i zrozumieć własne motywacje do życia w pojedynkę. Należy jednak rozważyć czy na pewno nasza decyzja o byciu singlem to świadomy i dobrze przemyślany wybór, czy może tylko smutna konieczność? Czy to jest nasz sposób na życie, czy może raczej chcemy czegoś innego, ale z różnych przyczyn boimy się sięgnąć po te marzenia?

    Może głosimy tezy, że nie ma dla nas odpowiednich partnerów z obawy przed zranieniem, przed tym, że historia się powtórzy, z lęku przed bliskością lub bo np. nie akceptujemy siebie, czujemy się gorsi i niegodni miłości. Czasem warto się temu przyjrzeć, bo czy aby na pewno świadomie rezygnujemy z bliskości, macierzyństwa, pozytywnych wzmocnień, poczucia przynależności i spełnienia w różnych rolach, czy jesteśmy pewni, że to nie dla nas?

    Odpowiedzi na te i wiele innych pytań można poszukać podczas konsultacji z psychologiem, na warsztatach rozwojowych lub na sesjach psychoterapii. Z pomocą terapeuty można zastanowić się nad własnymi potrzebami, obawami, nad własną motywacją. Możliwe też, że terapia zmieni nasze postrzeganie rzeczywistości i sprawi, iż nasze życie będzie szczęśliwsze i pełniejsze.

  • Niestety wirtualny świat jest często powodem problemów rodzinnych, gdy jeden lub często nawet więcej członków podstawowej komórki społecznej, jest uzależniona od internetu lub gier. Bardzo często rodzice uważają, że tego typu zaburzenia dotyczą tylko i wyłącznie ich dzieci.

  • Wiele związków funkcjonuje po zdradzie, zdarzają się nawet relacje, w których do wydarzeń takich dochodzi notorycznie. Nie zawsze jednak akceptacja tego stanu rzeczy jest jednoznaczna z wybaczeniem zdrady.

  • By wypracować szacunek do samego siebie i podnieść swoją wartość we własnych oczach, nie wystarczy pozbyć się kompleksów i zanotować kilka sukcesów. Konieczne są zmiany w postrzeganiu siebie, swojego życia i często niezbędne jest podjęcie psychoterapii...


Email: kontakt@punktwsparcia.pl

Zadzwoń do nas

y 22 203 62 28